Najlepsi piłkarze początku sezonu PKO Ekstraklasy


Za nami cztery kolejki PKO Ekstraklasy, a już możemy wskazać zawodników, którzy wyróżniają się na tle reszty stawki. Nie brakuje zarówno uznanych nazwisk, jak i piłkarzy, którzy pozytywnie zaskoczyli na początku sezonu

17 sierpnia 2026 Najlepsi piłkarze początku sezonu PKO Ekstraklasy
Zbigniew Harazim / zbyszkofoto.pl

PKO Ekstraklasa rozkręciła się na dobre. Za nami już cztery kolejki, które przyniosły kilka naprawdę ciekawych indywidualnych występów. Nie brakuje zawodników prezentujących wysoką formę już od pierwszych minut sezonu, a wśród nich znajdziemy bardzo nieoczywiste nazwiska. Są też piłkarze, którzy po raz kolejny potwierdzają swoją jakość albo wracają do dawnej dyspozycji. Kto najbardziej zasłużył na wyróżnienie na starcie rozgrywek?


Udostępnij na Udostępnij na

Jordi Sánchez najlepszym piłkarzem PKO Ekstraklasy?

Zanim PKO Ekstraklasa się rozpoczęła, wielu ekspertów i kibiców próbowało przewidzieć, kto od samego początku będzie walczył o koronę króla strzelców. Poza oczywistymi nazwiskami często wskazywano również Angela Rodado, który miał mocno namieszać w tej klasyfikacji. Okazuje się jednak, że to inny hiszpański napastnik Wisły Kraków złapał formę, która dopiero się rozkręca. Jordi Sánchez po czterech spotkaniach ma już na swoim koncie pięć goli, co jest sporym zaskoczeniem. 31-letni napastnik od stycznia tego roku reprezentuje Wisłę Kraków, jednak jeszcze na poziomie Betclic 1. Ligi nie robił wielkiej furory. W sparingach również nie błyszczał pod względem skuteczności, a mimo to w samej lidze strzela gola za golem.

Sánchez swoje tegoroczne strzelanie w PKO Ekstraklasie rozpoczął już w 1. kolejce, w meczu z GKS‑em Katowice. Później zaliczył dublet w szalonym meczu z Piastem Gliwice, który ostatecznie Wisła przegrała 4:3, lecz sama dyspozycja Jordiego Sáncheza była bardzo dobra. W kolejnym spotkaniu, przeciwko Wiśle Płock, ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem jego trafienie pomogło krakowskiemu klubowi odnieść drugie zwycięstwo w tym sezonie. Ostatni jak dotąd gol Sáncheza padł w Zabrzu, gdzie napastnik wykorzystał spore zamieszanie w polu karnym Górnika. Ostatecznie Wisła przegrała ten mecz, jednak doświadczony napastnik nadal utrzymał swoją strzelecką passę.

Trudno wytłumaczyć tak dobrą formę Jordiego Sáncheza, który przecież nie słynie ze strzelania wielu goli. Oczywiście ma już doświadczenie w grze na poziomie PKO Ekstraklasy, jednak wcześniej nie notował tak długiej serii meczów z bramką. Aktualnie obok Rodado wydaje się kluczową postacią w ataku Wisły, mimo że przedsezonowe plany zupełnie tego nie zakładały. Spodziewano się, że będzie pełnił funkcję trzeciego napastnika, jednak jego dyspozycja pokazuje, że to właśnie on może stać się „jedynką”. Jeśli jednak spojrzymy nie tylko na liczbę strzelanych goli, ale również na ogólny wpływ na zespół, w lidze znajdziemy kilku piłkarzy, którzy obecnie dają swoim drużynom jeszcze więcej.

Piotr Samiec-Talar wraca do PKO Ekstraklasy i pokazuje jakość

Jeśli Śląsk Wrocław utrzyma się w PKO Ekstraklasie, będzie to w dużej mierze zasługa Piotra Samca-Talara. Oczywiście sam nie wygra meczu, jednak jest mózgiem, sercem i płucami wrocławskiego zespołu. Aktualnie żaden kibic WKS-u nie wyobraża sobie pierwszej jedenastki bez swojego kapitana, który od początku roku prezentuje bardzo wysoką formę. Już w 1. lidze Samiec-Talar uchodził za jednego z najlepszych piłkarzy w całej lidze. PKO Ekstraklasa również nie jest mu straszna i po czterech meczach ma na swoim koncie dwa gole oraz asystę. Niemniej jednak to właśnie wychowanek Śląska odpowiada za lwią część gry ofensywnej zespołu trenera Ante Simundzy.

Wizytówką jego obecnej formy jest oczywiście mecz z Rakowem Częstochowa, w którym Śląsk w ciągu pięciu minut zdołał odwrócić wynik spotkania, a zwycięskiego gola strzelił właśnie Samiec-Talar. Wobec jego osoby już zaczęły się rozmowy na temat transferu do lepszego klubu czy nawet ewentualnego powołania do reprezentacji Polski. Nie można się temu zbytnio dziwić, bo pod względem indywidualnym jest to być może nawet najlepszy zawodnik początku sezonu. Kapitan Śląska doczekał się również swojej przyśpiewki na stadionie, która mimo niecenzuralnych słów, bardzo często pojawia się wśród wrocławskiej społeczności. Sam klub ma jednak swoje problemy i przede wszystkim będzie koncentrował się na walce o utrzymanie. Bez wątpienia taka sytuacja jeszcze bardziej buduje samego Samca-Talara. Nie można powiedzieć o nim, że gra dobrze tylko wtedy, gdy cały zespół dobrze funkcjonuje.

Piotr Samiec-Talar to prawdziwy lider z krwi i kości. Zdarzają mu się co prawda słabsze spotkania, jak to z Cracovią. Jednak nic nie zmienia to w kontekście jego użyteczności i pozycji w zespole. W dużej mierze od niego będzie zależeć, ile spotkań Śląsk zdoła wygrać i które ostatecznie miejsce jego drużyna zajmie na koniec sezonu.

Wahadła Legii w końcu na poziomie

Marek Papszun zdaje się powoli uzdrawiać całą Legię, która jak na razie bardzo dobrze prezentuje się w nowym sezonie PKO Ekstraklasy. Mimo wielu problemów organizacyjnych, finansowych czy po prostu czysto piłkarskich, warszawska drużyna wygląda naprawdę solidnie. Jednym z kluczowych elementów siły tego zespołu są wahadła w postaci Pawła Wszołka i Rubena Vinagre. Ten pierwszy, mimo już zaawansowanego wieku, nadal swoją dyspozycją prezentuje bardzo wysoki poziom. Co więcej, Wszołek na tym etapie rozgrywek ma już lepsze liczby niż w całym poprzednim sezonie. Bardzo pomógł mu w tym mecz z Radomiakiem, w którym wielokrotny reprezentant Polski zaliczył dwie asysty. Pomijając jednak same konkrety, po jego grze widać, że zmiana systemu bardzo mu pomogła. Już wiosną miał kilka swoich momentów, jednak prawdziwy powrót do wysokiej formy możemy oglądać dopiero w tym sezonie. Wszołek nie tylko daje Legii liczby, ale również zapewnia doświadczenie i dużą swobodę w grze na prawym wahadle.

Podobnie jest z Rubenem Vinagre, który jeszcze niedawno wydawał się zawodnikiem, który opuści Legię. Portugalczyk po powrocie z kontuzji w końcu zaczyna przypominać siebie z okresu wypożyczenia do warszawskiego klubu. Marek Papszun zdołał do niego dotrzeć, dzięki czemu w swojej kadrze ma najprawdopodobniej najlepszego lewego wahadłowego w lidze. Poza golami i asystami Vinagre dokłada od siebie bardzo dużo jakości przy takich elementach jak drybling czy dośrodkowania. Potrafi samodzielnie stworzyć przewagę na skrzydle, a jego ofensywne wejścia dają Legii dodatkowe możliwości w ataku. Najważniejsze będzie jednak utrzymanie tej dyspozycji, bo w ostatnich latach z tym było u Portugalczyka bardzo ciężko. Jeżeli Vinagre rzeczywiście ustabilizuje swoją formę, Legia może mieć z niego nie tylko ogromny pożytek sportowy, ale i finansowy.

Słowa uznania również dla napastników Legii

Słowa pochwały należą się także Rafałowi Adamskiemu oraz Łukaszowi Zjawińskiemu. Napastnicy Legii, którzy jeszcze rok temu grali na poziomie Betclic 1. Ligi, bardzo dobrze wkomponowali się w styl Marka Papszuna. Obaj pokazują, że nie zawsze trzeba sięgać po drogie i głośne nazwiska, aby znaleźć zawodników mogących realnie pomóc drużynie. Ich obecność w pierwszym zespole jest jednocześnie sygnałem dla innych klubów PKO Ekstraklasy, aby częściej zaglądać do niższej ligi, ponieważ znajdują się tam piłkarze, którzy z pewnością zasługują na swoje szanse. Sama Legia nie mówi jeszcze głośno o swoich ambicjach. Można jednak odnieść wrażenie, że przy tak dobrym początku sezonu celem może być nawet walka o mistrzostwo Polski. Przed zespołem Papszuna jeszcze bardzo długa droga, jednak obecna forma kilku zawodników daje kibicom Legii powody do optymizmu.

Kacper Urbański nareszcie ma swoje miejsce w PKO Ekstraklasie

Kacper Urbański po bardzo nieudanym epizodzie w Legii Warszawa pilnie potrzebował nowego miejsca. Brak regularnej gry w PKO Ekstraklasie był dużym problemem dla piłkarza, który jeszcze niedawno występował w pierwszym składzie w meczach Ligi Mistrzów i reprezentacji Polski podczas EURO. Ostatecznie trafił do Górnika Zabrze, który był w trakcie przebudowy swojej linii pomocy. Początkowo zakładano, że Urbański będzie grał nieco wyżej, jednak w meczu ze Śląskiem Wrocław takie ustawienie nie zdało egzaminu. Później trener Michal Gasparík zdecydował się ustawić polskiego pomocnika nieco niżej, co okazało się świetnym pomysłem. Od tego momentu Urbański pełni funkcję cofniętego rozgrywającego, który odpowiada za kontrolowanie tempa gry. W tej roli odnajduje się bardzo dobrze i już teraz można powiedzieć, że transfer do Zabrza miał jak najbardziej sens.

Przed samym Urbańskim oczywiście jeszcze sporo pracy, aby wrócić do piłki na najwyższym poziomie. Mimo to warto go pochwalić, bo w końcu widać progres, którego bardzo dawno u niego nie obserwowaliśmy. Już teraz głośno mówi się o jego powrocie do reprezentacji Polski. Jeśli nowy zawodnik Górnika utrzyma swoją dyspozycję, powrót do kadry może stać się dla niego realnym celem, a dodatkowo dać mu jeszcze więcej pewności siebie. Nie jest to zawodnik, który wyróżnia się przede wszystkim liczbami, ale jego poziom gry i umiejętności, które w końcu może pokazywać na większą skalę, budzą duży podziw. W Górniku mają na niego konkretny plan i od razu widać, że Urbański dobrze odnajduje się w tym pomyśle. Jeżeli dalej będzie rozwijał się w takim kierunku, z czasem możemy spodziewać się jeszcze lepszej dyspozycji młodego pomocnika.

Inni też pokazują jakość

Piłkarzy, którzy bardzo dobrze weszli w nowy sezon PKO Ekstraklasy, jest oczywiście więcej. Swoje dobre momenty pokazuje chociażby Nik Prelec z Jagiellonii Białystok, który obecnie bardzo dobrze zastępuje Pululu, nieobecnego już w Białymstoku. Kajetan Szmyt również bardzo mocno rozwinął się pod względem mentalnym oraz piłkarskim przez kilka miesięcy od transferu do Jagiellonii. To dobry prognostyk na przyszłość, który może okazać się szalenie istotny dla drużyny z Białegostoku. Na razie zabrakło jeszcze nieco do tego, aby jasno powiedzieć, że obaj znaleźli się w ścisłym topie ligi. Niemniej jednak na pewno warto zwrócić na nich uwagę i mieć ich na swoim radarze. Podobna sytuacja jest z Karolem Czubakiem, który ma już na swoim koncie dwa gole. Jego forma jest co najmniej przyzwoita, ale wszyscy fani PKO Ekstraklasy doskonale wiedzą, że sufit napastnika Motoru znajduje się bardzo wysoko.

Warto również zwrócić uwagę na Tobiasa Christensena. Norweg bardzo dobrze rozpoczął sezon w barwach Wieczystej Kraków i na ten moment wyrasta na jedną z najważniejszych postaci beniaminka. Ostatnio szczególnie mocno dał o sobie znać w spotkaniu z Piastem Gliwice, w którym skompletował hat-tricka. Nie są to jednak tylko pojedyncze przebłyski. Christensen od początku rozgrywek prezentuje wysoką jakość i coraz wyraźniej widać, jak ważnym zawodnikiem jest dla zespołu. W Wieczystej potrzebują piłkarzy, którzy będą w stanie zrobić różnicę na poziomie PKO Ekstraklasy, a Norweg aktualnie zdecydowanie daje podstawy, aby wierzyć, że może być jednym z liderów drużyny.

Z dobrej strony prezentuje się również Marcel Reguła z Zagłębia Lubin. Wychowanek Miedziowych najprawdopodobniej już niedługo odejdzie, a trener Ojrzyński będzie musiał radzić sobie bez swojej największej gwiazdy. Sam Reguła nadal znajduje się w bardzo dobrej formie i istnieje spora szansa, że równie dobrze odnajdzie się za granicą. Polska piłka potrzebuje zawodników ofensywnych z bardzo dobrym dryblingiem i kontrolą piłki, a młody piłkarz Zagłębia z pewnością może stać się właśnie takim graczem. Jeśli dalej będzie rozwijał się w obecnym tempie, debiut w reprezentacji Polski może być tylko kwestią czasu.

Zobacz także:

iGol Stranieri: Podsumowanie weekendu #30

Ousmane Sow nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze